Obserwatorzy

piątek, 15 czerwca 2012

Rozdział I

Z perspektywy Blanci

'' Jeszcze 5 miut! '' pomyślałam, jak budziły mnie promienie słoneczne.
Przwróciłam się na 2 bok, spojrzałam na godzinę. Było jeszcze wcześnie.
Wystarczająco wcześnie by zjeść, ubrać się i umyć. Poszłam do swojej szafy
i zaczęłam przeglądać ubrania, dopiero teraz się zorientowałam, że mam ich
mało i, muszę iść na zakupy. Zadecydowałam, że ubiorę się w t-shirt z Ramones
i czarne rurki. Założyłam do tego, czarny naszyjnik z krzyżem oraz bordowe
conversy. Po wybraniu stroju poszłam do kuchni, stanęłam obok lodówki i
wyjęlam z niej mój ulubiony jogurt, zjadłam go i znów sprawdziłam która jest
godzina nie chciałam się zbytnio spóźnić. Wyszłam z domu i udałam się do szkoły
Kiedy byłam przy juź na miejscuu, przy drzewie stała tylko Claudie.
''Gdzie są wszyscy?'' pomyślałam.
-A gdzie wszyscy? Zapytałam mojej przjaciółki.
-Zerwali się ze szkoły i poszli do Skip'a. Powiedziała obojętnie.
-Czemu nie poszłaś z nimi? Sopojrzałam na nią ze zdziwieniem.
-Bo nie chciałam, mam dziś poprawę. Dziewczyna poprawiła sobie swoją idealną
fryzure, założyła trobę na ramię i poszła do szkoły. Nie wiedziałam co zrobić. Czy
pójść się zabawić, czy zostać z Claudie. Wybrałam pierwsze. Claud może i była
ale nie miałam ochoty, tracić imprezy. Ostatnio tylko ja je urządzałam, a Claudie
nigdy się dla mnie nie zrywała. Zawsze była taka grzeczna, uprzejma. Ale i tak ją
kochałam.
Idąc do domu Skip'a cały czas zastanawiałam się czy Parks nie ma dla mnie za
złe, że poszłam na imprezę a nie z nią do szkoły. Nie uczyłam się zbytnio dobrze
nie lubiłam tego robić, no i nauczyciele za mną nie przepadają oczywiście ze
wzajemnością.
Kiedy byłam na miejscu, zapukałam do drzwi.
-Blanca? Co ty tu robisz? Zapytał Beau.
-Przyszłam. Uśmiechnęłam się szeroko i przytuliłam na powitanie po czym weszłam
do mieszkania, rozejrzałam się i zaczęłam szukać Amy. Głód narkotykowy dawał
popalić.Kiedy już zobaczyłam szukaną przyjaciółkę, odrazu do niej podbiegłam i
pociągnęlam na zewnątrz.
-Amy masz? Zapytałam, chodziło mi oczywiście o narkotyki.
-Mam, ale nie sądze, że to dobry pomysl byś znów brała. Whity chyba wreszcie
zaczęła się o mnie martwić. Ale nie potrzebowałam cudzej troski, sama sobie
dobrze radzę.
-White, dawaj! Wykrzyknęłam, że ludzie idący na ulicy zaczęli się na nas oglądać.
-Blanca spokojnie. Podała mi woreczek z dragami i wraz z nią poszłyśmy do
mieszkania. Ja poszłam do kuchni gdzie nikogo nie było, a ona poszła do salonu.
Zauważyłam, że pomiędzy nią o Skip'em zaczęło iskrzeć. Ciągle ze sobą gadali no
i widać było, jak on się na nią patrzy no i jak ona na niego spogląda.
-No dobra, to się zabawimy. Powiedziałam sama do siebie i usiadałam przy barze
stołowym. Dopiero ujrzałam, że Beau był w kuchni. Odrazu schowałam woreczek.
Nie lubił jak brałam, a ja mu obiecałam, że nie będe.
-Beau co ty tu robisz? Zapytałam ze sztucznym zdziwieniem
-Blue, widziałem. Chłopak do mnie podszedł i starał się zabrać dragi.
-Beau, zostaw to! To jest moja sprawa, nie wtrącaj się do tego. Schowałam woreczek
do kieszeni i uciekłam na górę do sypialni. W niej ujrzałam Jai'a i jakąś dziewczynę.
Zdziwiłam się, w pewnym sensie mnie to zabolało ponieważ myślałam, że ze sobą
kręcimy, że coś pomiędzy nami jest. Wybiegłam z pokoju, do moich oczu
napływały łzy. Nie wiedziałam co w tym momencie mam zrobić. Pobiegłam do mojego
domu. Weszłam do niego, usiadłam w łazience i zaczęłam wdychać proszek.
Wreszcie czułam się szczęśliwa. Nie da się opisać tego stanu, wreszcie byłam
wolna od płaczu. Zapomniałam o Jai'u, zapomniałam o wszystkich moich smutkach.
*kolejny dzień*
Przetarłam swoje oczy, rozejrzałam się po pomieszczeniu. Byłam w łazience.
Zdziwiłam się, ponieważ było pełno krwi. Energicznie wstałam i zaczęłam rozglądać
się po pokoju.
-To ja? Pocięłam się? Powiedziałam pod nosem. Zdjęłam bluzę, na mojej dłoni były
tylko ślady po spływającej krwi. Dziwne, przecież ja się nigdy nie ciełam. Jak czułam
się źle, po prostu ćpałam.
Umyłam swoje ręcę, posprzątałam łazienkę. Minęło dość dużo czasu, lecz kiedy
sprawdzałam zegarek, ten wskazywał godzinę 7:00.
-O kurwa! To o której ja wstałam? Zdąże czyli jeszcze do szkoły. Szybko
pobiegłam do szafy, otworzyłam ją wyjęłam z niej fioletową koszulę i czarne leginsy.
Ubrałam je, i odrazu poszłam do szkoły. Nie byłam zadowolona, że do niej idę.
Nie chciałam widzieć Jai'a. To pewnie przez niego zaczęłam się samo okaleczać.

Od Autorki: No więc co myślicie o I rozdziale? Mam nadzieje, że się spodoba!
Zapraszam do komentowania i obserowania mojego bloga - Blanca <3 

11 komentarzy:

  1. Pomysł mi się podoba. :) Zobaczymy co dalej wymyślisz. :D

    OdpowiedzUsuń
  2. O kurwosci super się zaczyna :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Genialny początek! Zaciekawiłaś mnie i daję ci słowo, że będę czytać dokońca, bo na serio historia zaczyna się bardzo ciekawie :)

    http://beyourseeelf-lifestyle.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetnie , dodaje do obserwujących i z niecierpliwością czekam na nexta .
    Zapraszam do mnie ♥

    OdpowiedzUsuń
  5. Zajebiste < 333 Pisz dalej bo masz talent! ; - ) .
    Zapraszam do mnie : http://dagii-kosmetykiinietylko.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. fajny.
    +witam,pojawił się nowy rodział na blogu www.mean-hungry-lovers.blogspot.com , zapraszam serdecznie do czytania i komentowania :) pozdrawiam, `Blanca

    OdpowiedzUsuń
  7. Super :)
    W wolnej chwili zapraszam do mnie: http://lifechangeseveryminute.blogspot.com/ :)

    OdpowiedzUsuń
  8. No fajny fajny :D jestem ciekawa jak się rozkręci cały ten blog xd Zapraszam do mnie, dopiero zaczęłam pisać samemistakes-onedirection.blogspot.com :) Mam nadzieję, że wpadniesz i skomentujesz xd :) z góry dzięki xx

    OdpowiedzUsuń
  9. mega blog i zajebisty rozdział i czekam na nn :p

    OdpowiedzUsuń